Czas na prawdę.

Anna Maria Jopek kiedyś śpiewała „Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat, ja wysiadam. Na pierwszej stacji, teraz, tu!”. Bardzo pasuje mi ten fragment utworu do opisu dzisiejszej sytuacji. Mam wrażenie, że doszłyśmy do momentu, kiedy kobiety mówią jednym głosem: STOP. Nie chcemy spełniać cudzych oczekiwań. Chcemy żyć w zgodzie ze sobą, być w prawdzie i żyć własnym, realnym życiem. Nie chcemy już pozwalać, by inni o nas decydowali. Obserwujemy na wielu płaszczyznach przebudzenie. Zrozumiałyśmy, że mamy prawo mówić „nie”, że nie musimy być zawsze idealne, ani nawet dążyć do tego stanu. Naprawdę możemy lubić siebie w rozmiarze 42 i jest to całkowicie neutralne. Odrzucamy filtry na Instagramie i kreowanie rzeczywistości. Chcemy zawalczyć o siebie i przyszłe pokolenia kobiet. Dajemy sobie prawo do błędu, słabości, zbierania doświadczeń. Nie chcemy już gonić za ideałami stworzonymi przez Photoshopa i zespoły kreatywne. I tu pojawia się problem. Jesteśmy już świadome, ale droga do ciałopozytywności, samoakceptacji, pozytywnego dialogu wewnętrznego nie jest prosta. Nie każda z nas od razu „Zostanie swoją przyjaciółką” jak mówi marcowa akcja Projektantek Sukcesu, czy wysłucha „Czułej Przewodniczki”, o której pisze Natalia de Barbaro. Autorka słusznie zauważa na stronach bijącej rekordy popularności wśród Polek książki, że „ Łatwiej, jest próbować być lepszą, niż jesteś, aniżeli być tym, kim jesteś. Kiedy próbujesz dążyć do ideału, żyjesz w ciągłym poczuciu nierzeczywistości”. Warto się zatrzymać i przeanalizować potrzeby, cele, marzenia. Znaleźć przestrzeń na siebie we własnym życiu.

Dążenie do prawdy, a co za tym idzie zmęczenie kreowaniem życia i fałszem widać też w mediach społecznościowych. Rok pandemii, lockdowny, praca zdalna sprawiły, że z jednej strony mamy więcej czasu na przeglądanie internetu. Jednak z drugiej strony szukamy wartościowego contentu. Takiego, który będzie niósł informację, opowiadał o prawdziwym życiu/problemach/doświadczeniach. Takiego, z którym możemy się utożsamić.

Klaudia Fotyniuk – ekspert komunikacji i budowania marki zauważa silny trend, który możemy określić naturalnością, szczerością czy po prostu prawdą. „ W ciągu ostatniego roku obserwuję bardzo dużą popularność kont, które pokazują życie takim, jakim jest – bez lukru i filtra. Zrozumieliśmy, że pędząc, żyliśmy często w iluzji i nie chcemy tym karmić już swoich oczu i umysłów. Mocno zyskały konta i marki, które postawiły na autentyczną, empatyczną komunikację i tworzenie wartościowego dla odbiorcy contentu. Mierząc się z wieloma problemami, nie chcemy widzieć wyłącznie idealnego świata, który utwierdzał nas w przekonaniu, że nasze życie daleko jest od idealnego. Szukamy potwierdzenia, że u innych jest podobnie nieperfekcyjnie. Gdy znajdujemy takich ludzi odczuwamy dzięki temu ulgę i… zostajemy na ich profilach. Instagram właśnie teraz, jeszcze bardziej, niż wcześniej, stał się oknem na świat i namiastką mocno ograniczonego życia społecznego. Dlatego twórcy internetowi jeszcze mocniej stawiają na budowanie wspierającej się społeczności. To daje też szansę na dynamiczny rozwój mniejszych kont, które dają swoim odbiorcom konkretną wartość i łączą ludzi”.

Jeśli nie zauważyłyście tego trendu na Waszym insta pora odlajkować plastikowe profile i w to miejsce zaobserwować te, które niosą ze sobą informację, pozytywny przekaz, są wspierające i inspirujące. Justyna Lis od dawna pokazuje prawdzie zdjęcia na Instagramie. Na swoim profilu pisze: „Pokazywanie wyłącznie pięknych i nierzeczywistych obrazków mnie męczy. (…) Doszło do mnie, że zamiast wywoływać w odbiorcach kompleksy, wolałabym je leczyć, bo przecież… idealnego ciała jak na zdjęciach nie mam”. I tak powstał projekt #SzczereCiało.

Trend „szczerości” widać też u krytyczki mody, stylistki Karoliny Domaradzkiej, która bezpardonowo rozprawia się z niuansami polskiego świata mody. Doradza merytorycznie, konkretnie, z troską o planetę, nasze samopoczucie i kieszeń. W chwilach stylizacyjnych słabości zachęca obserwatorki do modowych szaleństw mówiąc „Noś póki możesz, jak umrzesz będzie za późno”. Wielbicielki tematyki „zdrowy i aktywny styl życia” odsyłam do trenerki Magdy Foeller, która od miesięcy mówi i pisze w szczery sposób o tym ile pracy i poświęceń wkładają zawodowi sportowcy, by mieć idealną sylwetkę. Nie znajdziesz tam porad „sześciopak w 90 dni”.

Tak zwane „prawdziwe życie” pokazują też komentatorki codziennych spraw jak Marta Frej czy Kamila Szcześniak od „nieładnych rysunków”, a w wersji audio opowiada Okuniewska.

W ostatnim czasie widocznym zjawiskiem w mediach społecznościowych jest zmiana punktu ciężkości. Z treści lekkich nieistotnych i ulotnych, które dokumentowały ostatnie zakupy, posiłki czy stan pogody za oknem, nagle media społecznościowe stały się miejscem poważnych rozmów. Już nie tylko prywatne osoby, ale również konta osób publicznych czy firm są miejscem wyrażania poglądów politycznych i światopoglądowych.

W tym momencie tego tekstu można poczuć, że wieje optymizmem, że era prawdy, wartości, świadomości i troski o siebie, innych i planetę rozpoczyna się, sypiąc hojnie brokatowym konfetti.

Byłoby tak, gdyby nie docierały do nas informacje z tak zwanego drugiego narożnika. SWPS z okazji Dnia Kobiet opublikował raport „Wizerunek kobiet w sieci”. Wynika z niego, że stereotypy dotyczące tego, co wypada kobietom na różnych etapach życia, jak powinny wyglądać, co i kiedy nosić są wiecznie żywe. „Wydaje się, że mimo zmian kulturowych, rozwoju i swobodnego dostępu do nowych technologii, nadal wpływają na nas dawno utarte schematy. Mimo wszystko wygląd kobiet wciąż jest surowo oceniany nawet przez nie same, a internet często podsyca negatywne emocje i nakłada reguły odpowiedniego wizerunku” – komentuje autorka badania dr Małgorzata Bulaszewska, kulturoznawczyni z Uniwersytetu SWPS.

Nasze społeczeństwo z jednej strony wydaje się otwarte na świat i chętnie przyjmuje technologiczne nowinki. Z drugiej strony kieruje się tradycyjnymi wzorcami postępowania i opisywania tego świata. Takie wyrażenia, jak np.: „stara malutka”, „z tyłu liceum, z przodu muzeum”, „Matka Polka” czy „w jej wieku już nie wypada” wciąż są na porządku dziennym.

Wydawać by się mogło, że w XXI wieku, z dostępem do informacji, nowości technologicznych i chęcią rozwoju ułatwienia w formie szufladkowania ludzi stereotypami nie będą już potrzebne. Dlaczego nadal chętnie z nich korzystamy? Tłumaczy psycholożka, założycielka projektu „Sama definiuję swój sukces” Marta Osuch: „Z uwagi na uproszczenie, stereotypy pomagają nam funkcjonować w życiu codziennym (w uproszczony sposób postrzegamy rzeczywistość np. tworząc kategorie i dzieląc ludzi na pewne grupy, to pozwala nam „zaoszczędzić czas i mniej się zaangażować”). Ważne jest jednak to, abyśmy byli świadomi jak wpływa to na nasze zachowanie i ogólne funkcjonowanie. Dzięki uważności możemy wyłapywać i przeciwdziałać negatywnemu oraz krzywdzącemu działaniu stereotypów. Jednak stereotypy trudno ulegają zmianie. Zwykle nasz mózg funkcjonuje w taki sposób, że szybciej zauważa te zachowania, które potwierdzają przyjęte założenia, wpisują się w nie. Albo w ten sposób je interpretują.”

Właśnie stereotypy mogą być czynnikiem, który nas hamuje w działaniu. Co ludzie powiedzą, co napiszą w komentarzach, jak ocenią. Często zwlekamy z rozwojem pasji, wyborem niepopularnej drogi życiowej czy postawieniem wszystkiego na jedną kartę, bo boimy się oceny. Jak pójść pod prąd i nie bać się stereotypowej oceny?

„Do „walki” z tym potrzeba nam odwagi, ale warto.

Żyjmy tak jak chcemy, róbmy to, na co mamy ochotę, czego potrzebujemy, co sprawia, że jesteśmy szczęśliwi. Jeżeli my się będziemy z tym dobrze czuły (nikogo nie krzywdząc) to nie warto rozglądać się wokół i szukać aprobaty społecznej. Gdyby każdy z nas skupił się na sobie i nie oceniał innych, a najczęściej robimy to w sposób krzywdzący świat byłby piękniejszy”– wyjaśnia Marta Osuch.

Wszystko, co wydaje nam się super modne i nowe po jakimś czasie okazuje się głęboko osadzone w historii i kulturze. Podobnie jest z trendem dotyczącym szczerości i prawdy. Już Coco Chanel mówiła „Piękno zaczyna się wtedy, gdy decydujesz się na bycie sobą”. Od siebie dodam, Bądź swoją przyjaciółką!

Karina Terzoni – dziennikarka, która od kilkunastu lat realizuje się pracując jako prowadząca audycje, autorka podcastów, wydawca i koordynator projektów specjalnych. Aktualnie prowadzi lifestylowy program o tematyce sportowej „Rozbiegani” na antenie Czwórki Polskiego Radia.

Chętnie realizuje się w pracy dziennikarskiej wykorzystującej tak zwane nowe media. Prowadzi webinary, podcasty, live streamingi jak również  kontent video do Internetu. Po dziennikarskich godzinach prowadzi warsztaty grupowe i spotkania indywidualne z zakresu motywacji sportowej. Prywatnie wielbicielka turystyki górskiej.

Visit Us On FacebookVisit Us On LinkedinVisit Us On Instagram