Wywiad z Ambasadorką nowej 5. edycji akcji społecznej „Sama definiuję swój Sukces” – Martą Metylską

  1. Czym jest dla Ciebie sukces?

Myślę, że definicja sukcesu i jego wielopłaszczyznowa percepcja zmieniają się u każdego z nas z biegiem lat, ilością nabywanego doświadczenia i wyzwaniami jakie stawia przed nami życie. Kiedyś sukces przypisywaliśmy niezwykłym dokonaniom zawodowym i mówiliśmy o ludziach sukcesu w kontekście zajmowanych przez nich stanowisk i statusu materialnego.

Aktualnie mam wrażenie, że pojęcie sukcesu przeniosło się na każdą płaszczyznę naszego życia, nie tylko tą zawodową, z czego bardzo się cieszę. Sprawia to, że każdy z nas, na miarę własnych możliwości, szans, które oferuje nam los, potrzeb i oczekiwań od życia, może osiągać swoje własne, małe lub większe sukcesy.

Od momentu, kiedy zaczęłam udzielać się jako wolontariusz w różnych organizacjach i fundacjach czy to w Centrum Zdrowia Dziecka na oddziale onkologicznym czy w Fundacji New Way wspomagającej osoby uzależnione, zaczęłam także zjawisko sukcesu postrzegać w postaci mikro momentów w naszym życiu, które dla części społeczeństwa mogą być niezauważalne, nieistotne, a może nawet błahe, a dla tych osób, które tego doświadczają są życiowymi sukcesami na miarę zdobycia Mount Everestu.

Bo dlaczego mamy nie postrzegać wygranej walki z rakiem w przypadku naszego ukochanego dziecka jako sukcesu? Przecież wygraliśmy ze śmiercią i dostaliśmy nowe życie w prezencie.

Albo dlaczego nie określić mianem sukcesu każdy, kolejny dzień, w którym osoba uzależniona od alkoholu lub narkotyków nie sięga po używki, starając się odbudować swój świat na nowo.

Pamiętam dzień z obozu jednej z fundacji, którą wspomagam, jak uczestnik wstał i powiedział magiczne słowa, które napełniły łzami oczy wszystkich siedzących na sali.

Jego sukcesem było to, że jako dojrzały mężczyzna po raz pierwszy w życiu potrafił przytulić swoje dziecko i powiedzieć mu „kocham Cię”. Więc jak widzimy dla jednych słowo „kocham Cię”, jest normalnym okazaniem uczuć, a dla innych jest wyzwaniem, któremu są w stanie stawić czoła dopiero jako dojrzali ludzie.

A zatem w moim pojęciu sukcesu nie ma gradacji i podziału na lepsze czy gorsze osiągnięcia.

Ważne, żeby sukces danej osobie dawał satysfakcję, spełnienie, poczucie szczęścia i energię do dalszego działania.

Dla mnie sukcesem, pomijając życie zawodowe w aktualnym, zabieganym i skoncentrowanym na konsumpcjonizmie świecie, jest także fakt czy posiadamy własny kręgosłup moralny i zasady, którymi się kierujemy. Sukcesem życiowym jest również grono najbliższych, kochanych ludzi, którymi się otaczamy i którzy są z nami zawsze bez względu na okoliczności życiowe. Ludzi, którzy w nas wierzą wspierają i są naszym tlenem, gdy nasza butla tlenowa odmawia posłuszeństwa, a my nie mamy już sił

  • Co sprawiło, że zdecydowałaś się wziąć udział w akcji „Projektantki Sukcesu”

Uwielbiam inicjatywy społeczne, które mają aspekt edukacyjny i w namacalny sposób niosą pomoc danej grupie osób. Projektantki Sukcesu w ramach prowadzonych warsztatów

pomagają kobietom w całym kraju zrozumieć wielowymiarowe pojęcie sukcesu. Zaszczepiają w nich ciekawość do poznawania różnych obszarów biznesu oraz do własnego rozwoju osobistego i stawiania czoła kolejnym wyzwaniom.

W projekcie tym urzekła mnie również jeszcze jedna rzecz.

A mianowicie, że regularnie prowadzone warsztaty są znakomitym pretekstem dla każdej z kobiet do znalezienia czasu tylko i wyłącznie dla siebie, w którym mogą miło spędzić popołudnie, dowiedzieć się interesujących rzeczy, zaczerpnąć porad specjalistów, a nawet poznać nowych przyjaciół.

Myślę, że Projektantki Sukcesu są dla wielu uczestniczek lokomotywą napędzającą je do działania i do sięgania po marzenia, o których bały się nawet pomyśleć.

Bycie ambasadorką Projektantek Sukcesu jest dla mnie niezwykłym wyróżnieniem i dołożę wszelkich starań, aby sprostać oczekiwaniom założycielki i innych osób współprowadzących projekt.

  • Jaka jest Twoja droga do sukcesu?

Ernest Hemingway kiedyś powiedział, że „Kotom bez trudu udaje się to, co nie jest dane człowiekowi: iść przez życie nie czyniąc hałasu” i ja mimo niestety alergii na koty staram się trochę iść przez życie właśnie jak one.  

W stosunku do własnej osoby zawsze ciężko przychodziło mi mówienie o sukcesach, bo wszystko to co robiłam i robię postrzegam jako rzeczy zwyczajne i normalne.

Nie wiem czy jest to kwestia wychowania i wpojonej we mnie skromności, a może różnicy pokoleń, bo aktualnie żyjemy w czasach, gdzie każdy jest ekspertem z efektem „wow”.

Ale jeśli już miałybyśmy rozmawiać o drodze do sukcesu zawodowego to na pewno jak u wielu osób okupiony był on ciężką pracą, ogromnym zaangażowaniem i często wieloma wyrzeczeniami

Swoją przygodę zawodową rozpoczęłam na pierwszym roku studiów. Do korporacji trafiłam przez  totalny przypadek. Zgłosiłam się po materiały i dane do raportu na zajęcia, a zostałam przyjęta na praktyki. I w taki oto sposób wchłonął mnie świat międzynarodowych korporacji, co zresztą było dla mnie niezwykłym motywatorem pod kątem specjalizacji na wyższej uczelni i skończenia dużo szybciej niż moi rówieśnicy studiów MBA.

W trakcie zdobywania kolejnych szczebli w hierarchii zawodowej i zostając najmłodszym dyrektorem w korporacji, często musiałam udowadniać, że mimo młodego wieku i fajnych szpilek na prawdę coś potrafię i mam wiedzę. Z tym problemem borykam się czasami jeszcze na co dzień. Oceniamy bardzo szybko ludzi przez pryzmat wieku, markowych ciuchów, nadajemy etykietki nie chcąc zupełnie ich poznać oraz usłyszeć ich historii.

Takie lekcje są niezwykle trudne, ale jeśli potrafimy wyciągać wnioski, mamy w sobie tyle siły, żeby wstać i iść dalej, to może nas to jedynie wzmocnić i zahartować.

Mimo kilkunastu lat pracy w międzynarodowych korporacjach mam nadal niedosyt i poczucie, że jeszcze najciekawsze projekty marketingowe są dopiero przede mną.

Mam wiele planów i pomysłów, które mam nadzieję, że uda mi się zrealizować. Może w wieku 86 lat jak będę siedzieć z kubkiem kawy na bujanym fotelu i wtedy zostanie zadane mi pytanie „czy i w jaki sposób osiągnęłam sukces”, wtedy opowiem trochę więcej.  Zobaczymy.

  • Jak dbasz o swój rozwój zawodowy i osobisty?

Wychowałam się w domu pełnym książek, a miłość do nich zaszczepili we mnie moi rodzice.

Jak tylko mam wolną chwilę to siadam i czytam książki branżowe, które traktuję czasami jak notatniki. Pełne są kolorowych karteczek i zapisanych przemyśleń. Przy porannej kawie zawsze robię przegląd najświeższych informacji ze świata reklamy i marketingu, ponieważ lubię być na bieżąco. Rok temu udało mi się skończyć także roczne studia CIM w zakresie marketingu.

A co dalej? Zobaczymy. Myślę, że w kolejnych latach jeszcze znajdę dla siebie kolejne, ciekawe ścieżki rozwojowe.

  • Co w sobie cenisz najbardziej?

Hmm, to bardzo trudne pytanie i powinno się je zadać moim współpracownikom i przyjaciołom.

Ale jeśli już sama mam dokonać takiej analizy to chyba lubię w sobie wrażliwość i empatię. Pozwalają mi one czasami widzieć i doświadczać więcej niż inni.  Powiedziałabym jeszcze, że perfekcjonizm, ale pewnie za niego nie lubią mnie pozostałe osoby, bo potrafię czepiać się detali.

Bycie dobrze zorganizowaną i dokładną pozwala mi także sprawnie poruszać się często w chaosie i zmieniających się założeniach każdego dnia, co dla świata marketingu jest absolutną normą.

A do tego jak dodamy nieustanny uśmiech i fakt, że w mojej torebce zawsze można znaleźć słodycze, to mam nadzieję, że jakoś da się ze mną wytrzymać.

  • Jaką myśl / poradę przekazałabyś innym kobietom?

Chciałabym, aby nie tylko kobiety, ale również mężczyźni, bez względu za zawód lub piastowane stanowisko od menedżera po prezesa, odkryli w sobie wrażliwość i nigdy nie zapominali o szacunku.

Wrażliwość bowiem nie jest oznaką słabości, lecz odwagi, dzięki której potrafimy patrzeć sercem, być autentyczni, kreatywni, dzielić się przemyśleniami i mieć własne zdanie.

Natomiast szacunek to niebywale rzadkie zjawisko w dzisiejszych czasach.

W pogoni za KPI’ami, deadlinami, statusami, EBIDTĄ i innymi wskaźnikami, dzięki którym bogacimy się, często zapominamy o ludzkiej stronie naszych współpracowników, podwładnych i innych osób tworzących organizacje w których pracujemy.

A czyż nie byłoby nam milej pracować w firmach, w których szef życzy nam miłego dnia, pani z serwisu sprzątającego dziękujemy za posprzątanie biurka, a po evencie pamiętamy, że oprócz gwiazd błyszczących na scenie, na sukces tego wydarzenia pracował cały sztab niewidocznych na co dzień ludzi.  Chciałabym, aby słowa z Małego Księcia „dobrze się widzi tylko sercem” pamiętał każdy z nas.

Skrócone Bio:

Absolwentka The Polish Open University/ Oxford Brookes University, gdzie jako jedna z nielicznych osób na tamte czasy obroniła pracę MBA z zakresu neuromarketingu dowodząc, że emocje i podświadomość są kluczowymi czynnikami komunikacji marketingowo-sprzedażowej.

Niedawno uzyskała także dyplom CIM „Professional in Marketing”.

Od 14 lat związana z międzynarodowymi korporacjami jak Zepter International czy Studio Moderna, gdzie zarządzała działami marketingu tworząc strategie komunikacji dla różnorodnych brandów i produktów. Nadmiar wolnego czasu od zawsze poświęcała na prywatne doradztwo marketingowe przygotowując strategie dla takich marek jak Red Rubin, Minty Dot i inne.

Mimo zapracowania często starała się udzielać jako wolontariusz w różnorodnych organizacjach np. Fundacja „Nasze Dzieci” na oddziale onkologii w Centrum Zdrowia Dziecka. Aktualnie współtworzy fundację New Way zajmującą się pomocą osobom uzależnionym. W tym roku postanowiła rozpocząć nowy rozdział w swoim życiu zawodowym rozpoczynając pracę tym razem po stronie agencji marketingowej MAVIL (www.mavil.pl)

Visit Us On FacebookVisit Us On LinkedinVisit Us On Instagram