Wywiad z Ambasadorką nowej 5. edycji akcji społecznej „Sama definiuję swój Sukces” Poznajcie Karolinę!

Karolina Skutela – absolwentka Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na UW w kierunku Studiów Europejskich. Dyrektor Zarządzająca agencją Sensi Gray PR,  Chief Marketing Officer Leia Display System oraz Prezes Zarządu BNI Power Chapter.

Od lat związana z branżą marketingu, PR oraz social mediów. Entuzjastka i inwestor rynku start up’owego oraz kryptowalutowego. Prywatnie mama Soni, wyborna kucharka i niepoprawna romantyczka.

  1. Czym dla Ciebie jest sukces? /Jaka jest Twoja definicja tego słowa?

Uważam, że sukces to sięgnięcie po coś, co nie jest na wyciągnięcie ręki, po coś co wymaga ciężkiej pracy, zaangażowania i niejednokrotnie poświęcenia. Często osoby uważane za osoby sukcesu wcale nie czują się spełnione, dzieję się tak, ponieważ sukces nie rozkłada się na wszystkie ważne w życiu obszary. Dlatego Sukces przez duże „S” to osiągnięcie równowagi i spełnienia – w pracy, domu, w głowie i w sercu.

  1. Co sprawiło, że zdecydowałaś się wziąć udział w akcji społecznej “Sama definiuję swój Sukces”?

Przede wszystkim to ogromne wyróżnienie, które dodaje skrzydeł. Ja nadal projektuję swój sukces i wdrażam jego definicję w życie. Myślę, że ogrom doświadczeń, zawodowych i nie tylko, pozwolił mi już dostrzec to, co w życiu jest ważne. Dlatego swój udział w akcji traktuję jako możliwość do podzielenia się tym doświadczeniem, przemyśleniami i wnioskami z kobietami, które szukają w sobie siły i motywacji do sięgania po więcej.

  1. Jaka była/jest Twoja droga do sukcesu?

Sukces to nie jest coś co się osiąga i już… Sukces, jeżeli nim faktycznie jest, powinien trwać. A droga do niego to pasmo wzlotów i upadków. Nie inaczej było w moim przypadku.  Pochodzę z przedsiębiorczej rodziny, Tata przerobił naście różnych biznesów. Miałam okazję widzieć jak trudne jest życie przedsiębiorcy, jak wielką odpowiedzialność dzierży i jak dużo siły to wymaga. Było to bardzo inspirujące, widzieć jak ktoś sobie z tym fantastycznie radzi, będąc przy tym fantastycznym rodzicem. Widziałam też swoją Mamę, która z równym poświęceniem podeszła do naszego życia domowego i wychowania dzieci. Moje podejście do życia jest wynikową godzenia tych wzorców. Od zawsze marzyłam o własnym biznesie, ale wiedziałam, że trzeba poznać pracę od podstaw. Od pierwszego roku studiów pracowałam, chciałam zasłużyć na to co mam i będę miała. Mimo ogromnego wsparcia ze strony rodziców, za które jestem bardzo wdzięczna, nie chciałabym nigdy usłyszeć, że dzięki temu było mi łatwiej. Choć oczywiście to prawda i życzyłabym każdemu takiego oparcia i komfortu jaki zawsze czułam od rodziców. Nie musiała, ale chciałam pracować i uczyć się jednocześnie… Praca na zmywaku, po nocach, całe dnie na uczelni – to początki mojego dorosłego życia. Nauczyło mnie to pokory i szacunku ludzi, pracy, czasu.

Zawsze miałam artystyczną duszę, ale niestety brak środków wyrazu – nie mam absolutnego słuchu, coś narysuje, ale arcydziełem to nigdy nie będzie, nie odegram żadnej sceny, bo emocje wylewają się ze mnie wszystkimi możliwymi kanałami, z zamysłu piękna ceramiczna waza co najwyżej nadaje się na popielniczkę do ośrodka odwykowego.. no niestety… manualność nie nadążała nigdy za wizjami. Przełomowy był moment, w którym zdałam sobie sprawę, że to, co w głowie nie musi materializować się w sztuce sensus stricte, bo przecież to marketing jest tak wdzięcznym polem do popisu dla prawo-półkólowców. I tak zaczęła się moja przygoda z marketingiem i PRem. Zapisałam się na kurs Public Relations, który zakończyłam z wyróżnieniem i propozycją pracy w jednej z najbardziej uznanych agencji. Pracowałam tam ponad 3 lata, m.in. tworząc kreatywne strategie dla największych marek. Wiatru w skrzydła dostałam jednak wraz z kolejną propozycją pracy. Ściągną mnie do siebie jeden z „rekinów biznesu”, byłam jego prawą ręką przez blisko 3 lata, współkierując kilkoma dużymi przedsięwzięciami jednocześnie – od agencji reklamowej przez hurt mięsa po usługi pogrzebowe. To była prawdziwa szkoła biznesu, która ostatecznie utwierdziła mnie w tym, że chcę to robić! To – czyli prowadzić swój biznes. Brakowało tylko pomysły… a ten zrodził się we śnie 🙂 Przyśniły mi się kolorowe buty z cukierków. W kolejnych dniach powstał prototyp. Buty robiły wrażenie, ale nikt nie wróżył większych szans na powodzenie tak abstrakcyjnego pomysłu. Postanowiłam go skonfrontować, zgłaszając biznes plan do konkursu organizowanego przez jeden z wiodących banków. O ile najbliżsi nie dowierzali tak Prezesi Banku, Giełdy Papierów Wartościowych i Izb Gospodarczych zasiadających w Jury tegoż konkursu uznali to za najlepszy pomysł na firmę w tym kraju. Wygrana oraz unijne dotacje pozwoliły mi uzyskać kapitał początkowy i rozhulać przedsięwzięcie. W butach marki Bubble chodziły kobiety m.in. w Polsce, Serbii, Japonii i Brazylii. Zarobione na butach pieniądze częściowo zainwestowałam w kryptowaluty częściowo w start-up brata. Mój Brat Daniel to niesamowicie uzdolniona osoba… od zawsze majsterkował przy wszystkim.. by w dorosłym życiu zbudować samolot, którym latał, a także hologram, który stał się przedmiotem mojej „inwestycji”. Leia Display System, bo tak nazywa się to urządzenie, umożliwia wyświetlanie obrazu w powietrzu. To ekran, przez który można przejść włożyć w niego rękę, w dodatku sterować treściami, które wyświetlają się na jego powierzchni. Niesamowity wynalazek :), który pomogłam też wypromować w skali globalnej, bo Leie można między innymi oglądać: w Indiach, China, USA, Arabii Saudyjskiej i wielu zakątkach Europy.

Wypromowanie marki obuwniczej i ekranów uświadomiło mi, że to w czym jestem najlepsze to promowanie marek. Na tym gruncie stworzyłam agencję PR, która w dniu dzisiejszym obsługuje m.in. takie matki jak: Nestle, Bakoma, Leifheit, DuoLife, Bricoman oraz wielu innych zadowolonych Klientów.

  1. Jak dbasz o swój rozwój osobisty i zawodowy?

Kolejnym olbrzymim krokiem w rozwoju biznesu, ale także rozwoju osobistego było moje dołączenie do grupy biznesowo-networkingowej – grupy przeszło 50 przedsiębiorców, gdzie dzielimy się doświadczeniami, ale także wzajemnie umożliwiamy sobie rozwijanie biznesu. Od października br. mam zaszczyt pełnić Funkcję Prezesa BNI Power, będąc jednym z najmłodszych członków.

  1. Co w sobie cenisz najbardziej?

Chyba otwartość i pozytywne nastawienie do świata… Otwartość na ludzi, wyzwania i możliwości. Zawsze staram się pomóc jeżeli mam tylko taką możliwość. Wiele przykrych rzeczy spotkało mnie w życiu, ale mimo to nie zrażam się i wierze, że spotka mnie wszystko co najlepsze, jeżeli tylko sobie na to pozwolę 🙂

  1. Co daje/dał Ci udział w akcji społecznej “Sama definiuję swój Sukces”?

Przestrzeń do obcowania z wartościowymi kobietami, ale także możliwość do rozwoju osobistego – takiej refleksji nad samą sobą, swoimi celami i marzeniami. Jest to też cudowna przestrzeń do podzielenia się swoimi przemyśleniami. Może uda się kogoś zainspirować do podjęcia tej przedsiębiorczej ścieżki, a może kogoś z niej zawrócić, bo uważam, że nie jest to sposób na życie dla każdego i niejednokrotnie może przysporzyć wielu problemów.

  1. Jaką myśl, radę, inspirację przekazałabyś innym kobietom?

Sięgając po więcej musisz liczyć się z tym, że wszystko ma swoją cenę 🙂

 

http://www.sensigray.pl

https://www.facebook.com/sensigray

https://www.facebook.com/LeiaDisplaySystem

 

Fotografia: Monika Szałek

Makijaż: Anna Stelmaszczyk Chopard’d

Stylizacja włosów: Salon In Harmony Dawid Gołuzd

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Visit Us On FacebookVisit Us On LinkedinVisit Us On Instagram